Zaśmiał się głośno na moje słowa. Jego ręka nadal spoczywała na ścianie, do której byłam przez niego przyciśnięta.
-Proszę. - dodałam bezsilnie, na co odsunął się ode mnie, dając mi dostęp do wyjścia.
Przeczesał swoje włosy ręką, po czym schował ją do kieszeni. Oparł się o szkolną ławkę i wgapiał się we mnie. Co do cholery? Podniosłam swoją torbę i otrzepałam ją z kurzu.
-Co to właściwie było? - wydusiłam z siebie lekko słyszalnym głosem.
-Nic. - wciąż patrzył prosto na mnie.
-Ta, jesteś dziwny. Uśmiechnął się lekko, po czym wyszedł z klasy zostawiając mnie tu samą.
Westchnęłam głęboko i ruszyłam w stronę drzwi. Od razu zauważyłam Emmę i Louisa, którzy rozmawiali ze sobą na końcu korytarza, więc podeszłam do nich. Musieli rozmawiać o czymś bardzo ważnym, bo nawet nie zauważyli, że stanęłam obok nich opierając się o szkolny parapet.
-Halo, ludzie! - pokiwałam ręką między nimi, na co oboje spojrzeli na mnie.
-Jessa! - Emma przytuliła mnie mocno. -Sorrki, nie zauważyłam Cię skarbie.
-Eh, co tam u was? - odwzajemniłam jej gest. Razem wzruszyli ramionami.
-Co wam jest? Dziwnie się zachowujecie. - uniosłam brew.
-Powinnaś się trzymać z dala od Harry'ego. On jest niebezpieczny, nie znasz go i nie wiesz co może Ci zrobić. - Louis uniósł wzrok z podłogi i przeniósł go na mnie. Jego mina była smutna, było widać w niej troskę.
-W takim razie mi powiedz, powiedz mi o nim, wszystko co wiesz. - stanęłam bardzo blisko niego. -Mów. - dodałam.
-Okej, okej. - westchnął. -Ale nie teraz, nie dziś. Jutro Ci wszystko opowiem, ale obiecaj, że będziesz trzymała się od niego z daleka. - kontynuował.
-Umowa stoi. - uśmiechnęłam się szeroko, a on objął mnie i pocałował w czoło. Jest ode mnie o wiele wyższy, mimo, że mam 168 cm wzrostu.
-Idę coś zjeść, idziecie ze mną? - spytałam.
-Nie, mamy jeszcze sprawę do załatwienia. - Emma spojrzała na Louisa. Byłam ciekawa jaką niby sprawę mają do załatwienia, ale postanowiłam ich o to nie dopytywać.
-Okej, jakby co, jestem na stołówce. - założyłam torbę na ramię i odeszłam.
Zajęłam jeden ze stolików i wyjęłam z torby lunch, po czym zaczęłam go jeść. Weszłam w telefonie na twittera i tumblra, gdy nagle zauważyłam, że ktoś stoi nade mną. Podniosłam głowę i ujrzałam Josha, który usadowił się na krześle obok.
-Co chcesz? Oh, czyżbym zajęła Twój stolik? Tym razem zniszczysz mi telefon? - powiedziałam z pełną złością.
-Nie, przepraszam za tamto. Odkupię Ci tą książkę. - uśmiechnął się do mnie promiennie.
-Skoro nie o to chodzi, to o co? - uniosłam na niego brew.
-Chciałem przeprosić i w ramach tego zaprosić Cię na dzisiejszą imprezę. - wyplułam do szklanki z powrotem sok, który właśnie piłam.
-Słucham? - zaśmiałam się.
-Co w tym dziwnego? Nigdy nie byłaś na imprezie?
-Oczywiście, że byłam. - skłamałam, ponieważ nie chciałam, żeby mnie wyśmiał. To znaczy byłam, ale na takich rodzinnych, a wiem, że on ma zdecydowanie inną definicję słowa "impreza".
-Więc przyjdziesz?
-Szczerze wątpię. Mam zamiar się dzisiaj uczyć. - udawałam jak bardzo zajęta jestem moimi paznokciami.
-Wiedziałem, że tak będzie, po prostu się boisz. - wstał z krzesła, a ja złapałam jego nadgarstek.
-Czekaj! W sumie okej, przyjdę. - na jego usta wkradł się uśmieszek.
-Okej, będę po Ciebie o 19, ale musisz mi podać swój numer, żebym potem mógł wiedzieć gdzie Cię odebrać.
Dał mi swój telefon, a ja zapisałam w nim mój numer. Podziękował i odszedł.
Chwila. Co ja najlepszego zrobiłam? Jadę na moją pierwszą imprezę z gościem, którego parę minut temu nienawidziłam, nawet nie wiem kto tam będzie. A moja mama? Przecież ona mnie nigdy nie puści.
-Co wam jest? Dziwnie się zachowujecie. - uniosłam brew.
-Powinnaś się trzymać z dala od Harry'ego. On jest niebezpieczny, nie znasz go i nie wiesz co może Ci zrobić. - Louis uniósł wzrok z podłogi i przeniósł go na mnie. Jego mina była smutna, było widać w niej troskę.
-W takim razie mi powiedz, powiedz mi o nim, wszystko co wiesz. - stanęłam bardzo blisko niego. -Mów. - dodałam.
-Okej, okej. - westchnął. -Ale nie teraz, nie dziś. Jutro Ci wszystko opowiem, ale obiecaj, że będziesz trzymała się od niego z daleka. - kontynuował.
-Umowa stoi. - uśmiechnęłam się szeroko, a on objął mnie i pocałował w czoło. Jest ode mnie o wiele wyższy, mimo, że mam 168 cm wzrostu.
-Idę coś zjeść, idziecie ze mną? - spytałam.
-Nie, mamy jeszcze sprawę do załatwienia. - Emma spojrzała na Louisa. Byłam ciekawa jaką niby sprawę mają do załatwienia, ale postanowiłam ich o to nie dopytywać.
-Okej, jakby co, jestem na stołówce. - założyłam torbę na ramię i odeszłam.
Zajęłam jeden ze stolików i wyjęłam z torby lunch, po czym zaczęłam go jeść. Weszłam w telefonie na twittera i tumblra, gdy nagle zauważyłam, że ktoś stoi nade mną. Podniosłam głowę i ujrzałam Josha, który usadowił się na krześle obok.
-Co chcesz? Oh, czyżbym zajęła Twój stolik? Tym razem zniszczysz mi telefon? - powiedziałam z pełną złością.
-Nie, przepraszam za tamto. Odkupię Ci tą książkę. - uśmiechnął się do mnie promiennie.
-Skoro nie o to chodzi, to o co? - uniosłam na niego brew.
-Chciałem przeprosić i w ramach tego zaprosić Cię na dzisiejszą imprezę. - wyplułam do szklanki z powrotem sok, który właśnie piłam.
-Słucham? - zaśmiałam się.
-Co w tym dziwnego? Nigdy nie byłaś na imprezie?
-Oczywiście, że byłam. - skłamałam, ponieważ nie chciałam, żeby mnie wyśmiał. To znaczy byłam, ale na takich rodzinnych, a wiem, że on ma zdecydowanie inną definicję słowa "impreza".
-Więc przyjdziesz?
-Szczerze wątpię. Mam zamiar się dzisiaj uczyć. - udawałam jak bardzo zajęta jestem moimi paznokciami.
-Wiedziałem, że tak będzie, po prostu się boisz. - wstał z krzesła, a ja złapałam jego nadgarstek.
-Czekaj! W sumie okej, przyjdę. - na jego usta wkradł się uśmieszek.
-Okej, będę po Ciebie o 19, ale musisz mi podać swój numer, żebym potem mógł wiedzieć gdzie Cię odebrać.
Dał mi swój telefon, a ja zapisałam w nim mój numer. Podziękował i odszedł.
Chwila. Co ja najlepszego zrobiłam? Jadę na moją pierwszą imprezę z gościem, którego parę minut temu nienawidziłam, nawet nie wiem kto tam będzie. A moja mama? Przecież ona mnie nigdy nie puści.
***
Jest 18, a ja zaczynam panikować, bo nie wiem co ubrać. Podnoszę się z mojego łóżka i podchodzę niechętnie do szafy. Postanowiłam ubrać prostą, czarną sukienkę z długim rękawem, która przylega do ciała oraz czarne baleriny. Udałam się do łazienki i nałożyłam trochę mocniejszy makijaż, ale bez przesady. Zakręciłam końcówki włosów, chwyciłam kopertówkę i zeszłam po schodach. Powiedziałam wcześniej mamie, że idę do nowo poznanej przyjaciółki na noc.
-Wychodzę! - zdjęłam płaszcz z wieszaka i szybko zatrzasnęłam za sobą drzwi. Ujrzałam ciemny samochód z otwartym dachem, a na miejscu kierowcy Josha. Ma na sobie ciemne dżinsy, zwykłą białą bluzkę i czarną ramoneskę. Wczołgałam się na miejsce obok niego.
-Hej, wyglądasz świetnie. - zmierzył mnie wzrokiem od góry do dołu.
-Hej, Ty też. - uśmiechnęłam się, po czym oparłam o drzwi i wpatrywałam w szybę auta.
-Gdzie właściwie jedziemy? - wydusiłam.
-Na imprezę. - uśmiechnął się wiedząc, że mnie tym zdenerwuje.
-A dokładniej? - przeniosłam wzrok na niego.
-Oj, zobaczysz. - puścił mi oczko, na co zachichotałam.
Poczułam wibrujący telefon w mojej torebce, więc go wyjęłam i nie patrząc na wyświetlacz przeciągnęłam zieloną słuchawkę.
-Halo?
-Jessica? Gdzie jesteś? - od razu rozpoznałam ten głos.
-Louis? Coś się stało? - głos łamał mi się z przerażenia.
-Po prostu chciałem do Ciebie wpaść i opowiedzieć Ci wszystko o Harry'm.
-Cóż, nie ma mnie teraz w domu.
-A gdzie jesteś? - wydawał się być zszokowany.
-Louis? Jesteś tam? Coś przerywa! Halo! - szybko przerwałam połączenie i wrzuciłam komórkę do torebki.
-Nie ładnie. - powiedział z ciągłym uśmieszkiem Josh.
-Cicho. - przewróciłam oczami.
-Jesteśmy na miejscu. - wysiadł z auta, po czym otworzył mi drzwi, bym mogła wyjść.
Staliśmy przed ogromnym, nowoczesnym domem z basenem.
-Czyj to dom? - zapytałam ciekawa.
-Harry'ego. - włożył papieros do ust i odpalił go.
Rozszerzyłam oczy, czułam jak nogi się pode mną łamią. Nie chcę tam wchodzić, wiedziałam, że to będzie zły pomysł.
-Chcę wrócić do domu!
-Co? - chłopak uniósł brew. -Chyba sobie żartujesz, impreza dopiero co się zaczęła.
Zarzucił na mnie swoje ramię i prowadził do środka. Nikt za specjalnie nie przejął się naszym wejściem, na całe szczęście ludzie byli zajęci czymś innym. Chciałam o coś zapytać Josha, ale zauważyłam, że zniknął gdzieś w tłumie. Świetnie! Nie znam tu nikogo. Wszyscy są pokryci tatuażami i piercingiem.
Przecisnęłam się przez grupkę, która stała przy ladzie, ponieważ szukałam łazienki. Po 5 minutach ją znalazłam. Zamknęłam się w jednej z kabin i opierając się o ścianę zjechałam na zimne kafelki. Znowu poczułam, że mój telefon wibruję. Niechętnie go wyjęłam. NOWA WIADOMOŚĆ: 1
Nieznajomy: Dlaczego przyszłaś z tym dupkiem, który prawie Cię pobił?
Ja: Nie interesuj się.
Nieznajomy: Przez resztę imprezy będziesz siedziała zamknięta w toalecie?
Serce zaczęło mi bić szybciej. Skąd on do cholery wie, że tu siedzę? Podniosłam się i podeszłam do lustra. Otarłam pokruszony tusz pod moimi oczami i wyszłam z komórką w ręku.
Ja: Śledzisz mnie?
Nieznajomy: Ja? Skądże...
Ja: Gdzie jesteś? Przecież to Twoja impreza, a Ciebie nie ma.
Nieznajomy: Jestem. Blisko Ciebie.
Zaczęłam rozglądać się dookoła, ale nigdzie nie ujrzałam poczochranych loków ani zielonych oczu.
Ja: Bardzo śmieszne.
Nieznajomy: Szukaj dalej.
Zapisałam sobie jego numer. Odwróciłam się i podeszłam do kuchni. Otworzyłam szafkę, chwyciłam za szklankę i nalałam sobie wody. Opróżniłam ją szybko, po czym odłożyłam na ladę.
Nagle poczułam coś mokrego na sukience. Jakaś pijana laska wylała na mnie swoje piwo. Po prostu świetnie, świetnie, świetnie! Wróciłam do łazienki i zaczęłam trzeć sukienkę w nadziei, że choć mała ilość plamy zejdzie.
Debil: Po prostu ją zdejmij.
Ja: Nie jesteś ani trochę zabawny.
Debil: Czyżby?
W momencie gdy chciałam odpisać, ktoś złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie. Uniosłam wzrok i ujrzałam zielone oczy. Czułam jak przewraca mi się w żołądku, gdy jego usta przywarły do moich.
______________________________________________________________
DOCEŃ MÓJ WYSIŁEK I SKOMENTUJ. TERAZ MOŻESZ ZROBIĆ TO TAKŻE ANONIMOWO.
!NEXT = 10 KOMENTARZY!
______________________________________________________________
Notka:
Mam nadzieję, że tym razem długość wam bardziej odpowiada. Pamiętaj o komentarzu. :)
błagam dodaj nn :')
OdpowiedzUsuńCzekam na 10 komentarzy = piszę next! :)
UsuńSuper rozdział :* niemoge się doczekać nastepnego rozdziału! ♡ CZEKAM bardzo zniecierpliwiona ! <3
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo! ♥
UsuńBlog jest po prostu PERFEKCYJNY *-* Czekam na nn ;3
OdpowiedzUsuńNawet nie wiesz jak miło czytać takie komentarze, dziękuję! ♥
UsuńWow ale super!! Czekam z niecierpliwością na nexta <3 <3 pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńDziękuję, pozdrawiam ♥
UsuńŚwietny rozdział!!! WOW Harry szaleje :D Czekam na następny rozdział i życzę weny! :*
OdpowiedzUsuń♥
UsuńAwaweaawawaw kocham to i czekam na Next ^^
OdpowiedzUsuń♥
UsuńSuper rozdzial ;** nie moge doczekac sie następnego ;* !!!!!! Życze weny ;* !!!!!!
OdpowiedzUsuńDziękuję i wzajemnie ♥
UsuńO kurde *-*
OdpowiedzUsuńJuż 17 kom wiec napiszesz??? Jak tak to kiedy???
OdpowiedzUsuńPs: OMG co się dzieje? Super rozdział. Lou będzie zazdrosny ;* <3
Wczoraj napisałam, ale jeszcze nie opublikowałam, bo muszę go ulepszyć. Dodam dziś. Dziękuję za miłe słowa ♥
Usuńnext błagam! cudowny rozdział . fajnie byłoby gdyby Lou był zazdrosny :P <3
OdpowiedzUsuń<3
UsuńOmnom *.*
OdpowiedzUsuńCiekawie, ach ciekawie ; >
Impreza i już wiedziałam, że coś będzie nie tak. I Harry mrrr na reszcie jakiś buziaczek xdd
Czekam na następny!
Pozdrawiam! ; *
Pozdrawiam również <3
Usuń