niedziela, 1 lutego 2015

Rozdział 4.

Słyszę dzwonienie w uszach. Wyczołguję się z łóżka i zmierzam do łazienki. Wyglądam dziś bardzo dobrze, może dlatego, że się wyspałam. Obmywam twarz i nakładam trochę pudru. Gdy wchodzę do kuchni, mama smaży naleśniki.
-Cześć skarbie! - uśmiecha się promiennie.
-Cześć. - odwzajemniam gest.
-Jak się spało?
-Bardzo dobrze.
Siadam przy blacie i zaczynam jeść. Moja mama jest świetną kucharką, nie to co ja. Wkładam talerz do zmywarki i wbiegam na górę. Otwieram szafę i sięgam po prostą, fioletową sukienkę z długim rękawem. Lubie ją, jest skromna, ale w dopełnieniu z moją biżuterią wygląda świetnie. Przeczesuję włosy szczotką, po czym zakręcam ich końce. Chwytam za torbę i wychodzę.
Czekam na przystanku już 10 minut, a mojego autobusu wciąż nie ma. Co się dzieję? Nie mogę spóźnić się pierwszego dnia, to byłby kiepski start w nowej szkole. Zaczynam panikować i obgryzać paznokcie z nerwów, gdy w końcu widzę nadjeżdżający autokar. Wsiadając mam ochotę wydrzeć się na kierowcę za spóźnienie, ale nie chcę narobić wokół siebie niepotrzebnej afery. Siadam więc na końcu autobusu i modlę się, żeby dojechał na czas.
Stoję przed ogromnym, nowoczesnym budynkiem z dużymi oknami i drzwiami. Wszyscy ludzie przyglądają mi się unosząc brew. Staram się to ignorować, robiąc krok w stronę wejścia. Podążam długim korytarzem, poszukując gabinetu dyrektorki. Drzwi na samym końcu są uchylone, podchodzę do nich i zerkam przez nie. Przed wielkim, drewnianym biurkiem siedzi chłopak. Jego loki opadają mu na twarz, a zielone oczy wgapione są w ścianę. Jego kaprys jest widoczny na twarzy. Całe ręce ma pokryte tatuażami. Koło niego siedzi kobieta, jej duże usta są idealnie pomalowane mocno czerwoną szminką, a długie czarne włosy są perfekcyjnie ułożone. Zerka na mnie.
-Kim Ty jesteś? Dlaczego podsłuchujesz naszą rozmowę?! - zwraca się do mnie.
-Ja, ja... - zaczynam.
-Jessica! Miło mi Cię poznać. - przerywa mi dyrektorka.
Ulżyło mi, nie chciałam kłócić się z tą kobietą.
-Mi również. - wyciągam do niej rękę.
Ściska moją dłoń i rzuca mi szeroki uśmiech. Widzę kącikiem oka, że siedzący chłopak przygląda nam się uważnie. Nagle zapada cisza.
-Cóż, to się więcej nie powtórzy, prawda Harry? - mówi siedząca przed biurkiem kobieta.
-Tsa... - rzuca.
Więc ma na imię Harry.
-Wierzę, że Harry dotrzyma obietnicy. - mówi dyrektorka, rzucając mu uśmiech.
Chłopak na to przewraca oczami. Nie wydaje się zbyt przyjazny.
-Cóż, wiem jak możesz wynagrodzić swoje zachowanie. - dodaje.
Zielonooki podnosi na nią brew.
-Mógłbyś oprowadzić Jessicę po szkole? Jest tutaj nowa. Dzięki temu nie będziesz musiał siedzieć w odsiadce.
-Nie będę nikogo oprowadzał, wolę odsiadkę. - mamrocze.
Zaczyna mi się przewracać w żołądku. Co mu takiego zrobiłam? Przecież nawet mnie nie zna...
-Jak miło. - mówię z  wyraźnym sarkazmem w głosie.
Nie chcę, żeby ktokolwiek mnie oprowadzał, dam sobie radę sama.
-Przepraszam, że przerwałam wam rozmowę. - mówię, biorąc torbę z ziemi, po czym zmierzam w stronę drzwi, a złość gotuję się we mnie pełną parą.

5 komentarzy:

  1. Świetny słonko ♥
    Ciekawy blog, będę wpadać tu częściej :*
    Życzę weny :*
    //Paula :*

    Zapraszam do siebie :) Jeśli zechcesz skomentuj :) Bardzo mi na tym zależy :*
    http://strong-harrystyles-fanfiction.blogspot.com/
    http://empire-fanfiction1.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Suuupeeer ;* czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  3. No widzę bardzo miło się zaczyna hahah
    Ale może potem się bardziej rozpromieni? Harry jest typowym bad xd Więc co się dziwić, że nie chce oprowadzać jakiejś nowej dziewczyny.:>
    Ale ona biedna musi teraz sama sobie dać radę ; P
    Zabieram się za następny, a zapraszam do siebie! ; *
    od-przyjazni-domilosci.blogspot.com
    you-are-fire-starting-in-my-heart.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Super blog! Podoba mi się i idę czytać dalej ! ; *
    Pozdrawiam ;p

    OdpowiedzUsuń