Słyszę dzwonienie w uszach. Wyczołguję się z łóżka i zmierzam do łazienki. Wyglądam dziś bardzo dobrze, może dlatego, że się wyspałam. Obmywam twarz i nakładam trochę pudru. Gdy wchodzę do kuchni, mama smaży naleśniki.
-Cześć skarbie! - uśmiecha się promiennie.
-Cześć. - odwzajemniam gest.
-Jak się spało?
-Bardzo dobrze.
Siadam przy blacie i zaczynam jeść. Moja mama jest świetną kucharką, nie to co ja. Wkładam talerz do zmywarki i wbiegam na górę. Otwieram szafę i sięgam po prostą, fioletową sukienkę z długim rękawem. Lubie ją, jest skromna, ale w dopełnieniu z moją biżuterią wygląda świetnie. Przeczesuję włosy szczotką, po czym zakręcam ich końce. Chwytam za torbę i wychodzę.
Czekam na przystanku już 10 minut, a mojego autobusu wciąż nie ma. Co się dzieję? Nie mogę spóźnić się pierwszego dnia, to byłby kiepski start w nowej szkole. Zaczynam panikować i obgryzać paznokcie z nerwów, gdy w końcu widzę nadjeżdżający autokar. Wsiadając mam ochotę wydrzeć się na kierowcę za spóźnienie, ale nie chcę narobić wokół siebie niepotrzebnej afery. Siadam więc na końcu autobusu i modlę się, żeby dojechał na czas.
Stoję przed ogromnym, nowoczesnym budynkiem z dużymi oknami i drzwiami. Wszyscy ludzie przyglądają mi się unosząc brew. Staram się to ignorować, robiąc krok w stronę wejścia. Podążam długim korytarzem, poszukując gabinetu dyrektorki. Drzwi na samym końcu są uchylone, podchodzę do nich i zerkam przez nie. Przed wielkim, drewnianym biurkiem siedzi chłopak. Jego loki opadają mu na twarz, a zielone oczy wgapione są w ścianę. Jego kaprys jest widoczny na twarzy. Całe ręce ma pokryte tatuażami. Koło niego siedzi kobieta, jej duże usta są idealnie pomalowane mocno czerwoną szminką, a długie czarne włosy są perfekcyjnie ułożone. Zerka na mnie.
-Kim Ty jesteś? Dlaczego podsłuchujesz naszą rozmowę?! - zwraca się do mnie.
-Ja, ja... - zaczynam.
-Jessica! Miło mi Cię poznać. - przerywa mi dyrektorka.
Ulżyło mi, nie chciałam kłócić się z tą kobietą.
-Mi również. - wyciągam do niej rękę.
Ściska moją dłoń i rzuca mi szeroki uśmiech. Widzę kącikiem oka, że siedzący chłopak przygląda nam się uważnie. Nagle zapada cisza.
-Cóż, to się więcej nie powtórzy, prawda Harry? - mówi siedząca przed biurkiem kobieta.
-Tsa... - rzuca.
Więc ma na imię Harry.
-Wierzę, że Harry dotrzyma obietnicy. - mówi dyrektorka, rzucając mu uśmiech.
Chłopak na to przewraca oczami. Nie wydaje się zbyt przyjazny.
-Cóż, wiem jak możesz wynagrodzić swoje zachowanie. - dodaje.
Zielonooki podnosi na nią brew.
-Mógłbyś oprowadzić Jessicę po szkole? Jest tutaj nowa. Dzięki temu nie będziesz musiał siedzieć w odsiadce.
-Nie będę nikogo oprowadzał, wolę odsiadkę. - mamrocze.
Zaczyna mi się przewracać w żołądku. Co mu takiego zrobiłam? Przecież nawet mnie nie zna...
-Jak miło. - mówię z wyraźnym sarkazmem w głosie.
Nie chcę, żeby ktokolwiek mnie oprowadzał, dam sobie radę sama.
-Przepraszam, że przerwałam wam rozmowę. - mówię, biorąc torbę z ziemi, po czym zmierzam w stronę drzwi, a złość gotuję się we mnie pełną parą.
niedziela, 1 lutego 2015
Rozdział 4.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Świetny słonko ♥
OdpowiedzUsuńCiekawy blog, będę wpadać tu częściej :*
Życzę weny :*
//Paula :*
Zapraszam do siebie :) Jeśli zechcesz skomentuj :) Bardzo mi na tym zależy :*
http://strong-harrystyles-fanfiction.blogspot.com/
http://empire-fanfiction1.blogspot.com/
Suuupeeer ;* czekam na następny
OdpowiedzUsuńŚwietnyy początek ! :)
OdpowiedzUsuńNo widzę bardzo miło się zaczyna hahah
OdpowiedzUsuńAle może potem się bardziej rozpromieni? Harry jest typowym bad xd Więc co się dziwić, że nie chce oprowadzać jakiejś nowej dziewczyny.:>
Ale ona biedna musi teraz sama sobie dać radę ; P
Zabieram się za następny, a zapraszam do siebie! ; *
od-przyjazni-domilosci.blogspot.com
you-are-fire-starting-in-my-heart.blogspot.com
Super blog! Podoba mi się i idę czytać dalej ! ; *
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;p