-To wszystko przez Ciebie. - szepczę do Harry'ego, który usadawia się na krześle obok.
Jestem tu pierwszy dzień, a już ląduję na dywaniku, świetny początek. Pani dyrektor stoi przed nami, opierając się o róg swojego stanowiska do pracy.
-No więc? Kto mi wyjaśni co tu się dzieje? - unosi brew.
-To wszystko jego wina! - wstaję i pokazuję palcem na wytatuowanego chłopaka. -To on wszystko zaczął, sprowokował mnie!
Oczy robią mi się szklane, ale tym razem mam to gdzieś. Nie zwracam uwagi na łzy, które spływają mi na materiał mojej sukienki.
-Znowu? - mówi chłopak z lekkim uśmieszkiem. Najwyraźniej mój płacz go bawi.
-Oh, zamknij się! - krzyczę.
-Przestańcie! - dyrektorka łapie się za głowę. -Harry, czy to prawda? Sprowokowałeś ją?
-Tak, to prawda. - mówi, a nam szczęki opadają do ziemi.
-Yhm, cóż. Mimo wszystko nie powinnaś tego robić Jessico, kara Cię nie ominie. - przenosi wzrok na mnie, przez co spuszczam głowę. Czuję się okropnie. Błagam, niech ten dzień się w końcu skończy.
-Posiedzisz dziś po lekcjach w odsiadce z Harry'm. - dodaje.
-Nie! Błagam, nie. Mogę umyć wszystkie podłogi w tej szkole, ale błagam, nie to. - staram się nie unosić głosu, bo dobrze wiem jak to by się skończyło. Wielkim rykiem.
-Jesteście wolni. - zachowuje się tak, jakby mnie nie usłyszała.
Podnoszę torbę i wychodzę. Nagle czuję, że ktoś łapie mój nadgarstek. Dobrze wiem kto to.
-Co do cholery? - wyrywam się.
-Odsiadka jest w sali 42, jakby co. - mówi.
-Ta, dzięki. - przewracam oczami, na co wybucha śmiechem.
-Nawet nie wiesz jak bardzo mnie irytujesz. - śmieję się razem z nim, nie wiem nawet dlaczego.
***
Reszta lekcji mija bardzo szybko, opowiedziałam o wszystkim Louisowi. Mówił, żebym uważała na Harry'ego. Gdy stoję przed salą wyciągam telefon i wysyłam szybkiego s-m-s'a do mamy, po czym wchodzę. Siadam w pierwszej ławce, która znajduje się tuż przy biurku. Zerkam na tablicę, na niej widnieje duży napis "Zaraz wracam- profesor". Rozglądam się po sali, moje oczy napotykają zielone oczy Harry'ego, który przygląda mi się uważnie. Sięgam ręką do torby i wyjmuję książkę, którą Josh mi zniszczył. Uwielbiałam ją. Chwytam z piórnika klej, staram się choć trochę naprawić wyrządzone szkody. W efekcie nie wygląda to źle, ale już nigdy nie będzie wyglądać tak dobrze jak na początku. Chowam ją z powrotem do torby. Koło mnie siada jakiś chłopak. Jego oczy napotykają moje, na co szybko odwracam wzrok. Opiera głowę na łokciu i wgapia się we mnie. Czy on myśli, że tego nie widzę? Z każdą sekundą irytuje mnie to bardziej.
-Jesteś piękna, wiesz? - w końcu się odzywa.
-Przepraszam, co? - odwracam głowę, by móc na niego spojrzeć. Na jego ustach pojawia się obrzydliwie wredny uśmiech. Oblizuje swoje wargi i przeczesuje ręką włosy. Jest ohydny. Przybliża się coraz bliżej mnie, nasze klatki się stykają. Łapię za moją głowę, przyciągając ją do siebie. Co jest grane?! Nie mogę nic zrobić, jestem przytłoczona jego ogromną łapą. Próbuję się wyrwać, ale na marne. Chłopak układa usta w dzióbek i nachyla się nade mną.
-Co Ty wyprawiasz?! - piszczę wysokim głosem.
-Nie bój się. - jest coraz bliżej mnie.
Nie mogę nic zrobić, zamykam oczy. Czuję, że ciężar leżący na mnie zniknął. Otwieram je i widzę jak Harry łapie go za koszulkę i zadaje cios w jego szczękę, po czym rzuca się na niego i kontynuuje okładanie pięściami jego twarzy.
Zaczynam głośno oddychać, ulżyło mi, ale zaraz. Przecież on go zabije!
-Przestań. - energicznie wstaję i odciągam go od chłopaka, który próbował mnie pocałować.
-Nie, Ty nie wiesz, co on chciał Ci zrobić! - odwraca się i zerka mi w oczy. Czuję w nim agresję i nienawiść.
-Spokojnie, uspokój się, już jest dobrze. - robię krok w jego stronę. -Dziękuję. - dodaję próbując się uśmiechnąć. Rozluźnia się i zamyka oczy. Zerka na zakrwawioną ofiarę leżącą na ziemi i syczy. -Spróbuj jeszcze raz, a Cię zabiję, przysięgam.
Przestraszony jego słowami podnosi się i potykając się o własne nogi wybiega przez drzwi, chwilę po tym staje w nich nauczyciel. Wyraźnie jest zdziwiony sceną, którą widzi. Ja i Harry stojący bardzo blisko siebie, za blisko.
-Chciałem tylko powiedzieć, że odsiadka skończona. - rzuca mi uśmiech, a chłopaka piorunuje wzrokiem, na co zaczynam chichotać.
-Do zobaczenia jutro. - dodaje i zamyka drzwi za sobą.
Przenoszę wzrok na Harry'ego. Nadal stoimy bardzo blisko siebie. Postanawiam zrobić krok do tyłu, na co wpadam na ścianę. Przybliża się do mnie i opiera rękę, blokując mi wyjście. Przełykam ślinę, gdy prawie napiera na mnie sobą.
-Co-o Ty robisz? - jąkam się.
-Boisz się mnie, prawda? - kładzie dłoń na moim płonącym poliku, na całym ciele czuję gęsią skórkę.
-Nie. - głos mi się łamię.
-Oh, czyżby? - na usta wkrada mu się ten jego wredny uśmiech, który ukazuje głębokie dołeczki.
Notka:
Rozdział troszeczkę dłuższy. Wolicie takie, czy te krótsze? Piszcie! :)
Najlepsza będzie długość taka jak w tym rozdziale....
OdpowiedzUsuńCo do jego treści to jest po prostu:
Cudowna *.*
Świetna <3 itp.. :*
Czekam na next .. :D
♥
UsuńŚwietny blog :)
OdpowiedzUsuńFajna fabuła, tylko wolałabym ciut dłuższe rozdziały ;)
Czekam na kolejny rozdział! ;)
I zostałaś nominowana do Liebster Award! Więcej informacji znajdziesz tutaj: http://fromtwodifferentwords.blogspot.com/2015/02/liebster-award-2.html :)
Dziękuję! ♥
UsuńSuper, super, super!! :D czekam na next'a z niecierpliwością! :* pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńW sumie mogłyby być ciut dłuższe, tak jak Pani Tomlinson napisała :) Weny :* <3
UsuńDziękuję, to takie miłe ♥
UsuńZ każdym rozdziałem staram się pisać dłużej. Również życzę weny i pozdrawiam :*
Rozdział super ! ; >
OdpowiedzUsuńAle dłuższe mogłyby być fajniejsze ^^
Pozdrawiam ; *
Teraz będą dłuższe ♥
Usuń