niedziela, 8 lutego 2015

Rozdział 6.

Oboje stoją wgapieni we mnie. Poczułam się dziwnie, znów zrobiło mi się słabo. Po co się w ogóle odzywałam? Zamykam oczy i biorę głęboki oddech.
-Przepraszam, że zajęłam Twoje miejsce, mimo ostrzeżeń. - mówię, wypuszczając powietrze.
Chłopakowi opadła szczęka, chyba nadal do niego nie dotarło, że Harry powiedział mi o tym.
-Stary, ostrzegałeś ją? - odwraca się do niego.
-Ta, można tak powiedzieć. - parska.
-Co się z Tobą do cholery dzieje?! Najpierw ją bronisz, a teraz dowiaduje się, że próbowałeś ją ochronić przede mną? - pokazuje palcem na mnie. 
Nagle słyszę przekręcaną gałkę drzwi. Moim oczom ukazuje się profesor. Uf, kłótnia przerwana, na całe szczęście. 
-Co się tu dzieje? - unosi na naszą trójkę brew.
-Nic. - rzuca Josh, mierząc zabójczym spojrzeniem Harry'ego. 
Ten go ignoruje i kieruje się do swojej ławki. Podchodzę do biurka nauczyciela. 
-Dzień dobry profesorze, mam na imię... 
-Jessica, tak wiem. - przerywa mi, na usta wkrada mu się uśmiech. 
-E, tak. Jessica. Mam kłopot, nie mam zielonego pojęcia gdzie mogłabym usiąść, podobno wszystkie miejsca są już zajęte. - mówię. 
-Absurd! Kto nagadał Ci takich głupot? - patrzy na mnie dziwnym spojrzeniem.
-Cóż... - odwracam głowę w stronę Harry'ego, którego najwyraźniej coś rozbawiło. Jasne. Wiedziałam, że ściemnia. 
-Możesz usiąść tutaj. - wskazuje miejsce pod oknem w pierwszym rzędzie. 
-Dobrze, dziękuję. - odchodzę i usadawiam się na krześle.
Do sali wchodzi pełno osób. Wszystkie nowe twarze, z wyjątkiem...
-Louis! - krzyczę, kiwając do niego.
-Jessica! - podnosi dłoń. 
Podbiegam w jego stronę.
-Dlaczego nie powiedziałeś, że jesteśmy razem w klasie? Przecież wiedziałeś gdzie mam lekcję.
-Niespodzianka! - uśmiecha się promiennie.
Rozmowę przerywa niski głos.
-Proszę siadać na miejsca! - profesor zwraca się do nas.
Wracam do ławki. Po chwili podchodzi do mnie jakaś dziewczyna i zajmuje miejsce obok. Ma długie brązowe włosy, w które wpięta jest różowa kokarda. Ubrana jest w białą, prostą sukienkę.
Lekcja się zaczęła. 
Całą godzinę wałkowaliśmy gramatykę. Słuchałam pilnie i często się zgłaszałam, na co zawsze otrzymywałam śmiech ze strony klasy. Tylko Louis się nie śmiał. Czułam, że cały czas miałam jego wzrok na sobie. 
Gdy wyszłam z klasy znowu wpadłam na kogoś i wylądowałam na ziemi. Drugi raz tego dnia. 
Świetnie! - drę się gdy wstaję i nawet nie zwracam uwagi z kim się zderzyłam. 
-Przepraszam, jestem kaleką! - słyszę piskliwy głos.
Podnoszę głowę, przede mną stoi dziewczyna, z którą siedziałam w ławce. 
-Spoko, przyzwyczaiłam się. - uśmiecham się, bo wydaje się być sympatyczna. 
-Mam na imię Emma, Emma Way. A Ty? - rozpromienia się.
-Jessica Brain. - wyciągam w jej stronę rękę, po czym ściska ją mocno. 
-Znasz tu kogoś? - pyta.
-Tak, Louisa. Bardzo go polubiłam. 
-O, to mój kuzyn! - uśmiecha się do mnie.
-Serio? Nie wiedziałam. - zaczynam się rozglądać w poszukiwaniu Harry'ego, chcę go spytać, dlaczego skłamał. W końcu spotykam jego wzrok. Stoi po drugiej stronie korytarza, opiera się o ścianę, a przy nim jakaś laska. Jest wytatuowana jak on, wlepia się w niego, a on wygląda, jakby znosił ją z irytacją. 
-Przepraszam Cię Emma, muszę coś załatwić. - przerywam jej w środku zdania i zmierzam w ich kierunku. 

2 komentarze:

  1. No ja też myślałam, że on ją okłamał haha Ale chyba lubi się droczyć z ludźmi. I Lou jaka niespodzianka ^^
    Emma hmm może nowa przyjaźń? Mam nadzieję, że przyjaźń i miłość xd
    Oho to teraz chyba się pokłóci z Harrym, albo ta laska się wtrąci. Jestem ciekawa i czekam na następny! ;3
    Pozdrawiam ; *

    OdpowiedzUsuń