niedziela, 25 stycznia 2015

Rozdział 1.

-Jessica wstawaj! - słyszę przez sen głos.
Jestem bardzo niewyspana, nie chcę już wstawać.
-Wstawaj, dziś nasz dzień! - już niemalże krzyczy.
-Wstaję, już wstaję! - odkrzykuję, po czym zrywam się na równe nogi.
Nie mogę uwierzyć, że to już dzisiaj. Trudno mi rozstać się ze wszystkimi przyjaciółmi z mojego miasteczka. Fakt, nie jest ich wielu, ale jestem z nimi bardzo związana.
-Kochanie, wyspałaś się? - pyta mama, która wchodzi do mojego pokoju z kubkiem kawy pszennej dla mnie.
-Właściwie to nie. - odpowiadam, chwytając kubek.
-Jeżeli chcesz, możesz jeszcze raz pożegnać się z Jacobem. - mówi radosnym tonem. 
Prawie dławię się ciepłym napojem.
-Naprawdę?! - piszczę.
-Tak, naprawdę, ale pośpiesz się, bo za godzinę przyjeżdża ciężarówka, by zabrać nasze rzeczy do nowego domu. 
Gdy kończy mówić odkładam kubek i wbiegam do łazienki. Nakładam makijaż, na co dzień noszę go bardzo mało, ale postanowiłam, że dziś zaszaleję. Maluję oczy czarnym eyelinerem, którego nigdy nie miałam na sobie, a usta dopełniam jasnoróżową szminką. Nie mam pojęcia co zmusiło mnie do takiego odważnego posunięcia. Myślę, że po prostu chcę zrobić dobre wrażenie w nowym mieście. Moje blond włosy spadają mi na twarz, więc postanawiam związać je w prostego koka.
-Wychodzę! - mówię, gdy zmierzam w stronę wyjścia. 
-Okej, pamiętaj, godzina! - krzyczy z kuchni mama.
Przewracam oczami, po czym wychodzę.
Idę i rozglądam się po ulicach, nadal nie mogę uwierzyć, że widzę je po raz ostatni. Zanurzam się głęboko w myślach. Poznam tam kogoś miłego? Jaka będzie szkoła? Jak będzie wyglądała moja okolica, mój pokój? Pełno pytań siedzi mi w głowię, nie zauważam nawet, że stoję przed domem Jacoba, mojego najlepszego przyjaciela, który był przy mnie zawsze. Do oczu napływają mi łzy. Wycieram je szybko rękawem i pukam w drzwi. 
Chłopak otwiera je po krótkim czasie. Jest wyraźnie zdziwiony moją obecnością. 
-Jacob! - krzyczę i rzucam mu się na szyję.
-Jess, co Ty tu jeszcze robisz? - pyta, odwzajemniając mój uścisk. 
-Mama pozwoliła mi się z Tobą jeszcze raz pożegnać. - wyjaśniam.
-Będzie mi Ciebie bardzo brakować Jess, życie będzie inne bez Twojej osoby. - ściska mnie jeszcze bardziej niż wcześniej.
-Mi też będzie Ciebie bardzo brakować, za dwa lata, gdy skończę 18 lat, na pewno Cię odwiedzę, słowo. - mówię.
-Będziesz dzwonić? - pyta z niepewnością w głosie.
-Oczywiście! 
Uśmiecha się, gdy w końcu wypuszcza mnie ze swoich ramion. 
Rozmowa ciągnie się, aż nie przerywa jej dźwięk mojego telefonu. Gdy widzę napis na moim wyświetlaczu, zaczynam się bać. Odbieram.
-Co Ty sobie myślisz Jess? Mówiłam, masz godzinę! Pan od przeprowadzki zaczyna się denerwować i kończy się jego cierpliwość. Chodź tu natychmiast! - wrzeszczy do telefonu mama.
-Okej, przepraszam, bardzo przepraszam. Zagadałam się, już wracam. - odpowiadam, po czym przerywam połączenie. 
Jacob patrzy na mnie dziwnym wzrokiem. 
-Co się stało? - pyta.
-Moja mama jest bardzo zdenerwowana, miałam godzinę na pożegnanie z Tobą, ponieważ potem miał przyjechać koleś od przeprowadzki, muszę szybko wracać. - mówię zdenerwowanym głosem.
-Mogę podwieźć się moim skuterem, uhm, jeżeli chcesz. - mówi zawstydzony. 
-Nie, dziękuję, poradzę sobie. - odpowiadam, po czym rzucam mu promienny uśmiech.
-Cóż... - zaczyna.
-Dziękuję Ci za wszystko Jess, zawsze byłaś przy mnie w trudnych i dobrych chwilach. Przykro mi, że mnie opuszczasz, ale wiem, że to dla Twojej edukacji. Zawsze marzyłaś o dobrej, muzycznej szkole, ale nie wiedziałem, że wybierzesz Londyn, to drugi koniec świata. - mówi wpatrując się w moje oczy. 
-Jacob... - wyduszam z siebie.
-Dla mnie to równie ciężkie, nie chcę opuszczać tego miejsca, ale ta szkoła, to dla mnie ogromna szansa.
-Wiem. - spuszcza głowę. 
-Naprawdę muszę już iść. - jęczę.
Jacob podchodzi do mnie, a ja zerkam w jego ciemno brązowe oczy. Przytula mnie najmocniej jak potrafi. 
-Pa, Jess. Zadzwoń jak dojedziesz na miejsce.
-Pa Jacob, oczywiście. - odpowiadam i znikam za rogiem.

3 komentarze:

  1. O jaaa rozdział mi się podoba i czytam dalej ! ; >
    Pozdrawiam ; 3
    you-are-fire-starting-in-my-heart.blogspot.com
    od-przyjazni-domilosci.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Mmmmm początek i strasznie mi się podoba! ;3
    Czytam dalej z zapałem! Pozdrawiam ; *

    OdpowiedzUsuń