wtorek, 3 marca 2015

Rozdział 12.

Wypiłam wszystko, ale wcale nie poczułam się z tym lepiej. Oddałam jej pustą puszkę i powiedziałam, że gdyby mnie potrzebowała to będę w toalecie.
Oparłam ręce o umywalkę, po czym podniosłam wzrok na swoje odbicie. Nie mogę na siebie patrzeć, to nie jestem ja. Sukienki, szpilki, alkohol i imprezy, przecież tego nienawidzę. Przycisnęłam plecy do zimnej ściany i stoczyłam się na ziemię. Schowałam twarz w dłonie i zaczęłam głośno płakać. Nienawidzę siebie. Jestem taką debilką. Mój telefon wibrował w mojej torebce. Wyjęłam go niezdarnie i spojrzałam na ekran. Ledwo widziałam przez słone łzy cieknące z moich oczu. Postanowiłam odebrać.
-H-halo? - wytarłam ręką nos. 
-Płaczesz? - to Harry. Jego delikatny głos sprawił, że po moim kręgosłupie przeleciał dreszcz. 
-Nie. - przygryzłam wargę bardzo mocno, by nie wybuchnąć ponownie płaczem. 
-Gdzie jesteś? 
-Nie Twoja pieprzona sprawa! - krzyknęłam do wyświetlacza.
-Nadal jesteś zła za tamto? Przepraszam, naprawdę. - co w niego wstąpiło? 
-Pierdol się. - parsknęłam i przerwałam połączenie, po czym ponownie się rozpłakałam. Czuję jak alkohol uderza mi do głowy, ale z jednej strony chciałam to zrobić. Musiałam wykrzyczeć się na kogoś. Wstałam i pociągnęłam sukienkę w dół. Podeszłam do lustra, wyjęłam mleczko do makijażu (zawsze noszę je w torebce, tak już po prostu mam) i zmyłam makijaż. Związałam włosy w niezdarnego koka, z którego wystawały pojedyncze loczki. Dlaczego moje włosy muszą się kręcić? Nienawidzę tego. Chwyciłam z umywalki moją kopertówkę i wyszłam z ubikacji. Wszyscy byli już pijani i kleili się do siebie. Z tańczącego tłumu rozpoznałam Ninę, więc ruszyłam w jej stronę. Tańczyła z jakimś kolesiem, którego kojarzę z koła, ale nie znam jego imienia. Zauważyła mnie i przeprosiła go, po czym uścisnęła mnie mocno.
-Płakałaś? - złapała w dłonie moją twarz i zaczęła ją oglądać, jakbym była jakimś eksponatem. 
-Nie. - potrząsnęłam głową, by zrzucić z niej jej ręce.
-I jak się bawisz? 
-Nie najlepiej. Chciałabym już wrócić. 
-Okej, za 10 minut Harry Cię odwiezie. 
-Um, nie dzięki. To są jego urodziny, niech zostanie. Ja wezmę taksówkę. Pa. - wydusiłam szybko i nie czekając na jej odpowiedź pobiegłam w stronę wyjścia. Otworzyłam wielkie drzwi. Zimne powietrze uderzyło w moją twarz. Wciągnęłam je głęboko nosem i założyłam ręce na ramiona, bo było naprawdę zimno. W ogrodzie przed domem było pełno całujących się par, to nawet słodkie. Zauważyłam wolną ławkę, więc usiadłam na niej i wyjęłam mojego iPhone'a. Wystukałam numer Jacoba, po czym przyłożyłam telefon do ucha. Odebrał po 2 długich sygnałach. 
-Jessica? Hej, jak tam? - rzucił ciepłym głosem.
-Hej, w sumie jest źle, a u Ciebie? - oczy robiły mi się szklane. 
-Co jest? - jego ton głosu zmienił się na poważny. 
-To nie jest rozmowa na telefon. Tak bardzo chciałabym Ci wszystko opowiedzieć, ale jesteś tak daleko. Ciężko mi, tęsknię za Tobą. - miałam gdzieś to, że co chwilę kaszlałam przez słone łzy, przez co moja wypowiedź brzmiała bardzo dziwnie. 
-Miałem Ci powiedzieć dopiero jutro, ale przyjeżdżam na tydzień. 
-Żartujesz? Cholera, żartujesz, tak?! - wytarłam polik rękawem sukienki. 
-Nie, naprawdę. Mamy teraz wolne, więc postanowiłem, że zrobię Ci niespodziankę. - odparł.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę! Kiedy wylatujesz? - zapytałam podekscytowana. 
-Pojutrze. Teraz muszę kończyć, bo przerwałem pakowanie. Trzymaj się, potem wszystko mi opowiesz. Pa Jess. - rozłączył się. 
Zadowolona z tego faktu wstałam i przekroczyłam terytorium posiadłości Harry'ego. Szłam wolnym krokiem wzdłuż ciemnej ulicy. Zatrzymałam się i wybrałam numer, by zadzwonić po taksówkę.
-Niech to szlag! - krzyknęłam, kiedy zauważyłam, że nie ma zasięgu. Chciałam zawrócić, ale zauważyłam, że się zgubiłam. Nie mam zielonego pojęcia gdzie jestem, nie poznaję tej drogi. Serce zaczęło walić mi jak młot. Wzięłam głęboki oddech i zamknęłam oczy odchylając głowę do tyłu.
-Dobra. - rzekłam sama do siebie. -Dam radę, mój dom nie może być daleko.
Moje szpilki głośno stukały o chodnik, a ja czułam jak bardzo bolą mnie w nich nogi. Wszędzie panowała ciemność i jedyne światło jakie padało na drogę, wydobywało się z mojej latarki w telefonie. Z minuty na minutę robiło się coraz zimniej i ciemniej. Nie mogłam uwierzyć w to, że jeszcze się nie rozpłakałam, bo zwykle robię to gdy się czegoś boję.
Chwilę później zauważyłam idących w moją stronę chłopaków. Zmrużyłam oczy, by lepiej ich zobaczyć. Mieli na sobie koszulki bez rękawów, na których widniały jakieś loga zespołów. Jeden z nich miał piercing w wardze, a drugi w brwi. Przygryźli wargę, gdy podeszłam bliżej.
-Um, cześć. Wiecie może jak dojść na ulicę...
-Cześć mała, zgubiłaś się? - jeden z nich przerwał mi, podchodząc naprawdę blisko.
-Tak, ja... - nie mogłam skończyć, bo poczułam zimną, zaciśniętą dłoń na moim nadgarstku. Wyrwałam się z uścisku i zamierzałam ich ominąć, ale złapali mnie za biodra i obrócili w swoją stronę.
-Nie uciekaj. - chłopak wyszeptał mi do ucha, po czym przyłożył usta do mojej szyi. Zadrżałam na jego ruch i odsunęłam się szybko, wpadając w ramiona tego drugiego.
-Zostawcie mnie, pro-proszę. - wydusiłam cicho.
-Oj, to dopiero początek. - powiedzieli równo i uśmiechnęli się wrednie.
Okej, teraz serio zaczynam się bać, bardzo.
Wyższy z nich zrobił krok w moją stronę i chciał mnie dotknąć, gdy czarne auto zatrzymało się kilka centymetrów przed nim, blokując mu drogę do mnie. Dobrze znam ten samochód. Drzwi kierowcy otworzyły się, a po chwili wyszedł z nich Harry. Miał na sobie dużą koszulkę koszykarską. Na nogach ciasne, czarne dżinsy, a na stopach granatowe vansy. Wygląda świetnie.


Podszedł do jednego z nich i popchnął go gwałtownie, przez co ten upadł na ziemię. Z przestraszoną miną szybko wstał i otrzepał kolana. Spojrzał na Harry'ego, który zdecydowanie nad nim górował. Skrzyżowałam ręce na piersi i przyglądałam się im. Tym razem nie fatygowałam się, żeby odciągać zielonookiego podczas, gdy zadawał ciosy pięścią. To proste dlaczego, ponieważ A- nie chcę się narażać na to, co zaszło ostatnim razem (chociaż wiem, że to był wypadek) i B- bo po prostu nie chcę. Widziałam jak przestraszeni z opuchniętymi twarzami wieją i znikają za rogiem. Harry stał zdyszany, nie odwrócił się w moją stronę. Jego pięści były wciąż zaciśnięte. Jest wściekły, bardzo wściekły. Chwilę po tym stanęłam przed nim i uniosłam na niego wzrok. Spojrzał na mnie, a w jego oczach widziałam ulgę. Odetchnął głęboko i złapał moją twarz w swoje dłonie. 
-Nic Ci nie jest? - spytał z troską. 
-Nie zrobili mi krzywdy. 
-Ale chcieli... - znów poczułam, że wzbudza się w nim agresja. 
-Jak mnie tu znalazłeś? 
-Przejeżdżałem akurat. 
-Jasne. - przewróciłam oczami i się uśmiechnęłam, ale on zachowywał poważną twarz.
-Naprawdę. 
-Cóż, dziękuję, za um, za uratowanie mnie. 
-Zawsze do usług. - lekko się uśmiechnął, na co głęboko odetchnęłam z ulgą, bo przez chwilę myślałam, że będę musiała rozmawiać z najpoważniejszym Harrym jakiego znam. -Wsiadaj, ja zapalę. -dodał. 
Wczołgałam się na miejsce pasażera. Zaczęłam dmuchać w ręce i pocierać swoje uda, by się rozgrzać. 
-Jest cholernie zimno. - powiedziałam mu, gdy wsiadał, po czym na moje życzenie podkręcił ogrzewanie. 
Jechaliśmy w ciszy i ciemności, aż w końcu postanowiłam to przerwać. 
-Harry?
-Tak? 
-Nie jest Ci zimno? Jesteś w koszuli bez rękawów. - zauważyłam. 
-Spostrzegawcza jesteś. - uśmiechnął się, na co wywróciłam oczami. -Nie jest mi zimno. - dodał i wbił wzrok w drogę przed nami. 
-Przepraszam. - wymamrotałam szybko i odwróciłam wzrok. 
-Co? Za co? - spojrzał na mnie na chwilę. 
-Um, za to wcześniej? No wiesz, przez telefon. 
-Nie powinnaś pić. 
-To tak jakby nie przez alkohol, to znaczy po części tak, ale...
-Jest okej. - przerwał mi. Nie mogłam rozszyfrować jego spojrzenia. Jest zły? Smutny? Wściekły? Może po prostu ma to gdzieś? Tak, pewnie tak. 
-Nie, nie jest okej! - spojrzałam na niego i odwróciłam się całym ciałem w jego stronę. -Jestem debilką. Nie powinnam Cię oceniać, nie znam Cię, ale bardzo chcę, bardzo chcę Cię poznać Harry. 
Otworzył buzię, ale kazałam mu siedzieć cicho, bym mogła kontynuować, więc od razu ją zamknął. 
-Ja po prostu nie rozumiem co się dzieje. To jest chore. Przyjeżdżam do zupełnie innego miejsca i pierwszego dnia ląduję na imprezie. Zawsze mnie ratujesz, a potem krzywdzisz, upokarzasz. Ja już po prostu nie mogę, nie mogę tak, bo... - nie zdołałam dokończyć, ponieważ złączył nasze wargi. Odwzajemniłam pocałunek, po czym odpięłam pasy i usiadłam na niego okrakiem. W samochodzie było ciemno, ale mogłam ujrzeć jego zielone, przepełnione blaskiem oczy. Złapał mnie za biodra i ponownie zaczął całować, tym razem namiętniej. Z ust przeniósł się na szyję, a ja wciągałam cenne powietrze, którego zaczyna mi brakować. Zostawiał mokre pocałunki na mojej szczęce, po czym znów zjechał do szyi. Zaczął ssać, szczypać i gryźć moją skórę. Ból był do zniesienia. Wplotłam palce w jego loki i lekko ciągnęłam. Jęknął w moje usta, gdy zaczął dzwonić mój telefon. Zeszłam z niego cała zaczerwieniona. Odebrałam komórkę, przykładając ją do ucha. 
-Jeżeli powodem, dla którego nie ma Cię w domu jest impreza urodzinowa Harry'ego, to masz kłopoty. - usłyszałam Louisa po drugiej stronie telefonu. 

______________________________________________________________

DOCEŃ MÓJ WYSIŁEK I SKOMENTUJ. TERAZ MOŻESZ TO ZROBIĆ RÓWNIEŻ ANONIMOWO. 
!NEXT = 20 KOMENTARZY!
______________________________________________________________

Notka: Dziś dość krótki rozdział, za co przepraszam. Nie zapomnij o komentarzu, który niesamowicie motywuje! 

20 komentarzy:

  1. Haha :D Pierwsza! :*
    Kocham <3 Chcę już next'a! Rozdział jak zwykle super, nawet dłuższy, niż się spodziewałam :D
    Ciekawi mnie, jakie konsekwencje będzie miała ta impreza :3
    Uzbrajam się w cierpliwość i czekam tyle, ile będzie trzeba! <3
    ~Julkaa :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział :3 boże Harry i Jessica *.* oni muszą być razem :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Perfekcyjne tak jak zawsze :D ;* Końcówka jest interesująca ;3 Czekam na nn ^-^ Weny ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. No no no! Ciekawe co zrobi Lou jak Jess wróci do domu :) Po tobie, to mogę spodziewać się wszystkiego ^^
    Harry i Jessica.... To tylko kwestia czasu, aż oni będą razem :D
    Życzę weny i czekam na następny rozdział ;) :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział ;**
    I taa końcówka ^.^
    Hhyh :D Czekam na nexta :]
    I życze weny ;**

    OdpowiedzUsuń
  6. O jaaaaa *O*
    Co tu się dzieje? xdd
    Na początku nie zajarzyłam o co chodzi i musiałam cofnąć się o rozdział, żeby zobaczyć czy na pewno poprzedni czytałam xdd
    A potem już wiedziałam o co chodzi i cóż spodziewałam się, że jak dziewczyna w sukience wraca sama i to po ciemku w nocy do domu to się coś zdarzy ;c Ale na szczęście Harry "przypadkowo" się tam znalazł i jej pomógł. : )
    Po prostu Harry, nie mogę go rozgryźć. Raz jest pomocny, wredny, chamski itd. A ten buziak! *.*
    Jejuuu jak miło mi się zrobiło xd Wiedziałam, że kiedyś do tego dojdzie, ale nie wiedziałam, ze w tym rozdziale będzie taka niespodzianka ; P
    I Jacob, na szczęście przyjedzie! ^^
    Louis hahahha to ostatnie zdanie mnie lekko rozbawiło xd Bo nie wyobrażam sobie Lou takim poważnym tonem mówiącym takie coś )
    Po prostu nie mogę hahah
    Ale ogólnie super! ;3
    Pozdrawiam i czekam na następny! ; *

    OdpowiedzUsuń
  7. Boże o co chodzi temu Louisowi ? On jest jakiś dziwny..Ledwo ją zna, a już jej rozkazuje, że ma się nie widywać z Harrym. Loll przecież ona może robić co chce a uczyć się będzie na swoich błędach. Jak ją zrani to na 100% się potem pozbiera więc nie ogarniam po co on jej to mówi. Ona i tak będzie się z nim całować gadać itp. To jest nieuniknione skoro chodzą do tej samej szkoły..... a tak poza tym to świetnie piszesz i czekam na next. Jeszcze zapraszam do mnie :*
    http://hasten-to-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń